| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Statystyki | Rejestracja | Zaloguj |

Poprzedni temat «» Następny temat
NHL 2018/19
Autor Wiadomość
staszek 
staszek


Ulubiony Zawodnik: Paweł Dacjuk, Niklas Kronwall, D. Helm
Za Red Wings od sezonu: 2005/2006
Wiek: 29
Dołączył: 17 Cze 2008
Posty: 535
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-23, 11:38   

co za PO. Nashville gone. Winnipeg gone. Calgary gone. Tampa gone. Pittsburgh gone. Pewnie przed PO każda z tych ekip była faworytem serii. A teraz jeszcze 3 mecze nr 7.

Oglądałem mecze o 21 w sobotę i niedzielę.
Po oglądaniu :bos: mam wrażenie, że tam jest generalnie 1 linia i potem jacyś grajkowie, ale to jak potrafią ciągnąć do przodu to niesamowite. Choć ostatnie 2 mecze Pasternak jest w 2 linii z Krejcim by rozbudzić przesuniętego do 1 linii DeBruska, to jednak trójka Pasternak-Bergeron-Marchant wydaje mi się najmocniejszą linią w NHL obecnie i to oni decydują o jakości zespołu.

Choć w dalszym ciągu w serii trzymam kciuki za :tor: . Którym chyba przydał by się jeszcze 1, może 2 obrońców. Mają także wyraźny problem z wygrywaniem wznowień przy osłabieniu, bo nie gra wtedy Tavares i Matthews. Dla mnie zrobili błąd nie ściągając mocnego centra do wznowień do 4 linii. Typu Boyle, Letestu, Hendricks itd. Taki Glenny by im się jednak przydał.

W wygranych nocy :dal: widzę coś podobnego jak u niedźwiadków. Dominująca 1 linia, choć oni mają też bardzo ciekawą historię pojawienia sie Hintza w PO który spisuje się fantastycznie. U Nashville zabrakło mi kogoś kto by ciągle brał grę na swoje barki, a kilku graczy z middle 6 bardzo mało widziałem.

Jakie są wasze przewidywania co do ostatniej trójki?
Ja mam nadzieję na :vgk: :tor: i mimo wszystko :car: bo to też była by świetna historia, choć :was: też bardzo lubię :D
 
 
     
bukaj22 

Ulubiony Zawodnik: Henrik Zetterberg
Za Red Wings od sezonu: 1997-98
Wiek: 35
Dołączył: 03 Cze 2009
Posty: 2101
Skąd: Poznań
Wysłany: 2019-04-23, 20:18   

Jeśli o mnie chodzi, to chciałbym aby Sharks awansowali. Wrócili do gry w imponującym stylu i oby im się udało. Trzymam kciuki za Liście, choć myślę, że będzie im ciężko. Ciągle mają duże problemy w defensywie a sam Andersen to za mało. Jestem ciekaw jak zagra Carolina i po cichu liczę, że sprawią niespodziankę.
 
     
staszek 
staszek


Ulubiony Zawodnik: Paweł Dacjuk, Niklas Kronwall, D. Helm
Za Red Wings od sezonu: 2005/2006
Wiek: 29
Dołączył: 17 Cze 2008
Posty: 535
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2019-04-24, 07:55   

:vgk: odpadło dzięki kretynizmowi Eakina. Gratulację dla Sharksów którzy wykorzystali okres 5 minut w przewadze i strzelili wtedy 4 gole! Ich powrót do żywych to kolejna niesamowita historia w tych wyjątkowych playoffach. Osobiście nie przypominam sobie tak emocjonującej pierwszej rundy PO.

Szkoda Liści. Kluczem wydają mi się stracone gole w przewadze w poprzednim meczu, gdy wyraźnie byli lepsi aż do czasu pierwszej kary. Dziś w Bostonie odpaliły inne linie (choć zwłaszcza 1 gol to duży fart). Która to już porażka :tor: z :bos: ?
 
 
     
Noodles 


Ulubiony Zawodnik: Pavel Datsyuk
Za Red Wings od sezonu: 2003/04
Wiek: 37
Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 1411
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2019-04-24, 21:39   

Cytat:
odpadło dzięki kretynizmowi Eakina.

Vegas odpadlo bo sedziowie widziali pieciominutowa kare (i kare meczu) tam gdzie jej nie bylo. Sory, cross-check na klatke piersiowa w PO to kara meczu? :facepalm: To jest max dwie minuty. Niestety, Pavelski nieszczesliwie upadl (mozliwe, ze wskutek kontaktu ze Stastnym), polala sie krew, sedziowie sie zagotowali i podarowali 5 minut PP Rekinom. To wypaczylo wynik. Oczywisacie, moze mowic, ze i tak nie wypada stracic az czterech bramek w ciagu tych 5 minut ale to bylo wlasnie momentum. Ta chwila, ktora odmienila losy awansu a udzial w tym mieli sedziowie. Bez tej kary Vegas by tego nie wypuscilo. Sharsk dostali prezent, szybko strzelili dwie, poszli na fali i wladowali kolejne dwie. Fajnie, ze Vegas zdolali wyrownac ale dogrywka to juz troche loteria. Albo strzelisz albo odpadniesz.

staszek napisał/a:
Szkoda Liści. Kluczem wydają mi się stracone gole w przewadze w poprzednim meczu, gdy wyraźnie byli lepsi aż do czasu pierwszej kary. Dziś w Bostonie odpaliły inne linie (choć zwłaszcza 1 gol to duży fart). Która to już porażka z ?

A ja wrecz przeciwnie. Toronto znow sprowadzone do parteru :mrgreen: Szumne zapowiedzi i klapa w I rundzie. A Tavares? :lol: Wie juz jak odpadac w I rundzie z Liscmi a Wyspiarze graja dalej :mrgreen: Teraz wyobrazmy sobie, ze Nowojorczycy podnosza w czerwcu Stana :troll:

Dzis awans Caps choc gdyby udalo sie Huraganom to fajna bylaby to historia. Jednak sadze, ze gwiazdy Caps wezma sprawy w swoje rece.


Znamy juz trzy pary drugie rundy:

BOS - CBJ
SJS - COL
STL - DAL

Dla mnie BOS, SJS i STL awansuja do finalow konferencji. Kazda z tych ekip ma wiecej jakosci od swojego rywala i w tej drugiej rundzie nie specjalnie widze niespodzianke.

Jesli dojdzie do rywalizacji WSH - NYI to nie zdziwi mnie awans Wyspiarzy. Trotz zna Caps bardzo dobrze a Islanders wygladaja w tym sezonie konkretnie i moga daleko zajsc.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-04-25, 11:40   

W porządku. Pora nadrobić zaległości, choć czasu na komentarz niewiele. Właściwie to więcej meczy widziałem (włącznie z wczorajszym), niż miałem czas o nich pisać.

:nsh: - :dal:

Moim zdaniem wygrał zespół lepszy. Minimalnie, ale zawsze. Dlatego zagaszam się z częścią komentarzy na forum. Drapieżcy nie pokazali w tegorocznych PO nic szczególnego. Zbyt często musiał ich ratować Rinne. A trzeba przyznać, że Bishop statystycznie wygląda świetnie. Jeśli utrzyma poziom to ja bym Gwiazd tak szybko nie skreślał. Jeśli macie czas to poczytajcie sobie o Dickinsonie. Obok Hintza jedno z młodych kół napędowych.









:was: - :car:

Najświeższe wspomnienia i od razu ukłon w stronę team effort Huraganów. W meczu nr. 5 rozstrzelał ich Backstrom. Mrazek wpuścił 2-3 bramki, których innego dnia by nie przepuścił. Swoje robiła reszta po stronie ustępujących mistrzów. W kolejnym starciu wydawało się, że Stołeczna ekipa kontroluje serię. I wtedy niesamowita trzecia tercja. Ta autentyczna radość kibiców. Która minionej nocy musiała przeistoczyć się w euforię. Podobna sytuacja. Gonienie wyniku, gdy każdy skazywał ich na pożarcie. Oczywiście Huragany na własne życzenie tak się męczyły. I na koniec aż dwie dogrywki. Wymiana ciosów trwała długo. Ponad 90 minut hokeja na dobrym poziomie. Brawo!











:bos: - :tor:

Co ja mogę napisać. Chyba wszyscy znamy najnowszą historię rywalizacji obu ekip w tej fazie rozgrywek. Liście po prostu nie potrafią wygrywać spotkań nr. 7. Dwa dni temu zostało to wręcz dowiedzione. Nie wiem gdzie szukać największej bolączki, czy słabego punktu. Nie zrzucałbym też tego na Babcocka. A już z pewnością na Andersena. Po raz kolejny zabrakło czegoś więcej. Może skupienia, gdy tak na chłodno prześledzi się losy meczu nr. 7. Niestety. Prowadzić w serii już 3-2. Kibice Liści chyba nigdy nie zaznają spokoju. ;)





:sjs: - :vgk:

I ostatnia para. Tutaj spodziewałem się awansu Królów z pustyni. Czemu dawałem wyraz już nie raz. A okazało się, że nielubiana na tym forum nacja Czechów (Hertl). W połączeniu z klubową gwiazdą (Couture), zadaniowcami (Goodrow, GWG) oraz bramkarzem w gazie. Odprawiła kolejną ekipę, która sporymi częściami kontrolowała przebieg nie tylko game 7. Sędziowanie nie tylko w tej serii pozostawiało odrobinę do życzenia. Ale również nie ma co szukać uników. Vegas jeśli miało być zespołem lepszym. Musiałoby wygrać mimo wszystko. stało się inaczej i teraz to przygoda Rekinów trwa nadal. Potrafili przystopować nadal liderująće w kanadyjce top-6 rywala. Zobaczymy jak poradzą sobie z tym, którym dysponują Lawiny.





 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-04-27, 19:00   

Pewnie nie jeden kibic jeszcze nie poukładał w głowie pierwszej rundy. Wszyscy 4 zwycięzcy dywizji z sezonu regularnego polegli. Co oznacza, że każdy z zespołów z dzikiej karty awansował dalej. Nie trzeba posiłkować się historią, aby przeczuwać, że to już jest wyjątkowy PO.

Z resztą wystarczyło oglądnąć którykolwiek z meczów otwarcia w drugiej rundzie. W dwóch starciach dogrywki. W pozostałych dwóch również decydowały wyłącznie szczegóły. Więc postanowiłem nieco zmienić format tych podsumowań. Postaram się wziąć na warsztat każdą z par po kawałku. Tak jak dziś.

:bos: vs. :cbj: [Mecz #1]



Bobrowski już mnie przyzwyczaił do swojego spektakularnego stylu. I trzeba uczciwie napisać, że gdyby nie 30-letni Rosjanin. To Niedźwiadki jeszcze mocniej skorzystałyby ze słabości Kurtek. Rask to nie statysta, ale w porównaniu do niego. Póki co nie został zmuszony do wykradania czegokolwiek. Goście ciężko pracowali na swoje trafienia. A tym bardziej imponuje, że odstęp pomiędzy zapaleniem koguta przez Dubinsky'ego, a Dubois. Wynosił tylko 13 sekund. Na szczęście dla gospodarzy posiadają oni kogoś takiego jak Coyle. Który najpierw wyrównał stan meczu, gdy zegar zaczynał już działać na stronę Kurtek. Aby później dobić rywala w 6 minucie dogrywki.

:stl: - :dal: [Mecz #1]



Identyczny wynik jak wyżej tylko bez potrzeby rozgrywania dodatkowego czasu gry. I podobnie jak to miało miejsce w przypadku pierwszej pary. Pojawiła się wyraźna postać po stronie zwycięzców. Trafiło na Tarasenkę, który dwukrotnie pokonał Bishopa. Śmiało napisze, że Bishop póki co zszedł na ziemię. Z kolei patrząc przekrojowo Binnington faktycznie miał mniej pracy. Ale i on miał swoje momenty w tym meczu. A w trzeciej tercji przy pomocy partnerów z pola przetrwał napór gości. Warto wspomnieć, że jako pierwszy przypomniał o sobie Fabbri.

:nyi: - :car: [Mecz #1]



Kolejna mocno udokumentowana w tegorocznych PO bitwa bramkarska. Drugie czyste konto 27-letniego Czecha, który obok Staala (dwa ważne GWG w przeciągu tygodnia!) wyrósł na prawdziwego lidera. Moim zdaniem Mrázek, gdy chodzi o akrobatyczne występy. To poziom wspominanego wyżej Bobrowskiego. Lehner także trzymał fason, ale to jednak inny styl. Bardziej dostosowany do warunków fizycznych 27-letniego Szweda.

:sjs: - :col: [Mecz #1]



Ten mecz postaram się zapamiętać ze względu na popis ofensywny Burnsa. A także przytomne zachowanie Nyquista przed bramką rywala. Ile podobnych bramek strzelił jeszcze w barwach Skrzydeł? Sądzę, że sporo. Moim skromnym zdaniem to spotkanie było bardziej wyrównane, niż wskazuje na to wynik. Szczególnie w pierwszej tercji to Lawiny naciskały. I dlatego ciepłe słowa należą się Jonesowi. Trzymał wynik, gdy partnerzy szukali swoich nóg oraz łapali niepotrzebne kary. A przy drugim trafieniu dla gości miał niewiele do powiedzenia. Rekiny ocknęły się dopiero w połowie meczu. Gdy Grubauera rozpracował Thornton. Następnie ten piękny rajd Labanca. A także akcenty ze strony Sorensena, czy Meiera. Sprawiły, że to gospodarze są o jedno zwycięstwo bliżej od kolejnej rundy.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-04-29, 15:55   

Minęły kolejne dwa dni. I skoro wcześniej sam się deklarowałem. Najwyższa pora lecieć dalej z tym koksem.

:dal: vs. :stl: [Mecz #2]



Goście powoli wyszarpali sobie to zwycięstwo. Hintz... co za moc w rękach ma ten chłopak. O Heiskanenie jako świetnym materiale na gwiazdę już wspominałem. Wspólna kontra tej dwójki przy trafieniu na 2-0 dla gości. Naprawdę mogła się podobać. Później to gospodarze potrafili wykorzystać przestrzeń na lodzie (4-on-4). A konkretnie tym, który przymierzył był Parayko. Na szczęście dla gości kolejna kontra przyniosła sukces. Tym razem gumę do bramki przytomnie wpakował Janmark. Cały czas wysoki poziom trzymał także Bishop. Przynajmniej raz mocno ratując tyłek partnerom. Co ciekawe na kolejną ważną bramkę zapracował Schwartz. Choć to nie wystarczyło. Binnighton bez fajerwerków.

:cbj: vs. :bos: [Mecz #2]





Zacznę od tego, że Bobrowski pokazał nareszcie ludzką twarz. Strzał Grzelczyka był do wyjęcia, ale jak się okazało to 30-letni Rosjanin mógł wyjechać z Bostonu w lepszym humorze. Podobnie jak Panarin, który najpierw miał przyjemność pokonać Raska mierzonym strzałem z dystansu. A przy drugiej bramce tak poszukał miejsca, że i reszta ligowych snajperów mogłaby bić brawo. Dogrywka. Mnie ten dodatkowy czas wcale nie zanudził. A śmiem twierdzić. że Duchene dzięki GWG podbił nieco swoją wartość.

:car: vs. :nyi: [Mecz #2]



Nawet kontuzja świetnie spisującego się Mrazka (rykoszet od Slavina po strzale Barzala), nie była w stanie zatrzymać Huraganów. Wiem co widziałem. Goście z żelazną wiarą w siebie kontrowali. Szarpali aż miło było popatrzeć. Co opłaciło się szerzej dopiero na początku trzeciej tercji. Niesamowita dokładność Foegele, a chwilę później pracujący mocno przed bramką Lehnera, Niederreiter. I szybko zmienił się obraz tego meczu. Ale najwięcej uznania mam dla McElhinney'a. Pokazał co to znaczy dobry weteran między słupkami. I to po 3 tygodniach bez "meczowej akcji"! A Wyspiarze próbowali wszystkiego. Także grając w liczebnej przewadze. Gratulacje dla podopiecznych Brind'Amoura. Którzy są w tej chwili już w połowie drogi do następnej rundy. I wracają na własny lód.

:col: vs. :sjs: [Mecz #2]



Przestrzegałem przed lekceważeniem Lawin. Grubauer od początku skupiony. A przy dobitce Kane'a tylko lekkomyślni kibice mogli narzekać. Ładnego bączka spod niebieskiej zakręcił na początku drugiej tercji Makar. Zabrakło odrobiny szczęścia. Tego samego nie mógł powiedzieć Barrie. Ponieważ to właśnie on stał się dynamem ofensywnym w drugiej części. A w ostatniej części dorzucił jeszcze jedną asystę, gdy na lodzie znajdowali się tamtejsi specjaliści od cięższej gry bez krążka. Nie zapominałem także o dwóch trafieniach Burnsa, który ostatnio mocno kolekcjonuje punkty. Jednak tym który przechylił szalę zwycięstwa na korzyść gości był MacKinnon. Gracz o którym już nie raz pisałem z wielkim uznaniem. I moim zdaniem to dobrze dla tej rywalizacji, że do Kolorado obie ekipy wracają ze zwycięstwem na koncie.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-05-03, 22:23   

Emocji nie brakuje. W żadnej z par. Na tą chwilę w 3 z 4 jest remis 2-2, ale ja postaram się nadrobić zaległości z kilku ostatnich dni.

:nyi: - :car: [Mecz #3]



Huragany to ekipa, która chyba najbardziej mi imponuje w tegorocznych PO. Ta praca zespołowa, ten spokój. I fakt, że teraz to kolejny bramkarz prowadzi ich wprost do finału konferencji. Co więcej McElhinney (28 obron) ustanowił nowy ligowy rekord. Jeśli chodzi o najstarszego bramkarza (35 lat, 343 dni), który rozegrał swój pierwszy mecz jako starter w tej fazie rozgrywek. Ekipa z Północnej Karoliny skorzystała także wydatnie z doświadczenia Williamsa (GWG). Pięknym trafieniem popisał się także Faulk. Udowadniając, że nie jest tylko jednowymiarowym obrońcą. Swoje zrobiły także młode gwiazdy: Teravainen (2G), Aho (1G, 1A), Slavin (1A), czy Foegele (1A). Widać, że czegoś zaczyna brakować w systemie zaszczepionym u Wyspiarzy przez Trotza. Dziś będzie nie mniej ciekawie.

:bos: - :cbj: [Mecz #3]



Póki co najmniej "bramkostrzelne" starcie w tej serii. Niebieskie Kurtki wygrywają po raz drugi z rzędu. A Bobrowski (36 obron) potwierdza, że należy do tej kategorii bramkarzy, którzy w pojedynkę potrafią przesądzać o wynikach. "Popisów" Marchanada nie ma sensu komentować. To z kolei typ, który w swoim DNA ma ten styl gry. Osobiście przeze mnie bardzo nielubiany. A katem Niedźwiadków ponownie w odstępie kilku dni okazał się Duchene. I bardzo dobrze.

:bos: - :cbj: [Mecz #4]



Bounce back w dobrym stylu po stronie ekipy z Bostonu. Tym razem Bergeron (2G, w tym GWG) oraz Rask (39 obron) ze statusem bohaterów. Bramka Panarina z pierwszej tercji faktycznie kontrowersyjna. Moim zdaniem nie powinna być uznana. W każdym razie niewiele by to zmieniło. Niedźwiadki i tak miały więcej szczęścia i generalnie były lepszym zespołem. A Pastrnak (1G), który po tym jak zaczął kanonadę. W pomeczowych wywiadach mówi o tym, że musi być jeszcze lepszy. Mentalność mistrza. O Bobrowskim nie wspominam, ale nie z powodu słabszej dyspozycji. Po prostu czasami nawet on nie jest w stanie przełamać rywala. Bez większej pomocy kumpli z pola to wręcz niemożliwe. Tak jak to miało miejsce tym razem.

:sjs: - :col: [Mecz #3]



Rekiny udanie rewanżują się za wcześniejszą porażkę. Jones (25 obron) spokojny, zaangażowany. Couture zakończył spotkanie zaliczając pierwszy hat-trick w swojej bogatej karierze, gdy chodzi o tą fazę rozgrywek (107 meczy, łącznie 93 punkty). Z innych nazwisk, które mogły się podobać: Meier (1G, 2A). Czy nominalny zadaniowiec Nieto (1G) po stronie Lawin. Który obok MacKinnona próbował ratować honor gospodarzy. Podoba mi się upór Makara, który z kolei cały czas uczy się jak upilnować gwiazdy z San Jose.

:sjs: - :col: [Mecz #4]



Pamiętam, że Noodles nie dawał większych szans Lawinom w tej parze. Ja twierdziłem inaczej i zaczyna się to potwierdzać. MacKinnon (GWG), który znalazł kolejny sposób na przedłużenie swojego ciągu punktowego (to już 8 meczy!). Grubauer (32 obron) z pierwszym czystym kontem w karierze (faza PO). 27-latek z Niemiec potwierdza, że zeszłoroczna wymiana w której został sprowadzony z tryumfującego Waszyngtonu to był świetny pomysł kierownictwa w Denver. A ta interwencja na Nyquiście w końcówce drugiej tercji. Aż przyklasnąłem. Nie mniej widowiskowo powstrzymał min. Karlssona w dalszej części meczu. Całość ciągnął także Rantanen (2A), który goni punktowo swojego niesamowitego partnera z formacji.

:stl: - :dal: [Mecz #3]



Nutki po raz drugi objęły prowadzenie w tej rywalizacji. Schwartz (1G, 1A), który kontynuuje najlepszy okres gry od czasu zawitania do NHL. Tym razem profesjonalnie zachował się przed bramką Bishopa. Binnington (28 obron) także miał sporo pracy. Szczególnie w drugiej tercji. Nareszcie mocniej punktowo odznaczył się Bozak (1G, 1A), który przede wszystkim wykorzystał swoje doświadczenie prze bramką rywala. A wiele nie brakowało i zapaliłby koguta po raz drugi. Gwiazdy walczyły długo, gdy w końcówce po raz trzeci doprowadziły do remisu. Tym razem przypomniał o sobie Seguin. Całość na korzyść gości zakończył w końcówce Maroon (GWG, na 98 sekund przed końcem regulaminowego czasu gry).

:stl: - :dal: [Mecz #4]



Gospodarze zaczęli od mocnego obstrzeliwania bramki Binningtona. Ale to Tarasenko wykorzystał okazję w PP. Puszczając petardę z jednego ze swoich ulubionych miejsc na lodzie. Mimo wszystko to Gwiazdy wróciły do kontrolowania przebiegu gry. Czego dowodem były trafienia Dickinsona, oraz Spezzy. W drugiej odsłonie szczęścia próbował min. Heiskanen (co za talent!). Ale to Klingberg w połowie meczu podwyższył prowadzenie. Udanie zapuszczając się za niebieską linię. 8 minut później oglądałem kwintesencję gry kombinacyjnej. Akcję elegancko wykończył Hintz, który jakby się rozkręcał z meczu na mecz. Binnington nadal robił co mógł, ale Nutkom sił wystarczyło jeszcze tylko na wypracowanie okazji dla Thomasa. Który ładnie przymierzył po tym jak chwilę wcześniej w słupek trafił Pietrangelo.

Teraz pora na więcej. Mam nadzieję, że ten weekend sporo wyjaśni.
 
     
Roggi 


Ulubiony Zawodnik: Paweł Dacjuk
Za Red Wings od sezonu: 2001
Wiek: 39
Dołączył: 03 Maj 2008
Posty: 1564
Skąd: płn-wsch skrzydło...
Wysłany: 2019-05-16, 15:12   

Jak Sharks nie wygrają w tym roku to nie wiem. Niesamowity star power w składzie, do tego fura szczęścia w tych play off. Nyquist ma więcej punktów niż przez wszystkie lata w Detroit :lol: . Trzymam kciuki za nich, w dodatku dostaniemy 2 rundę w przyszłym roku jeśli zrobią finał.
 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-05-26, 12:15   

Roggi napisał/a:
Jak Sharks nie wygrają w tym roku to nie wiem. Niesamowity star power w składzie, do tego fura szczęścia w tych play off. Nyquist ma więcej punktów niż przez wszystkie lata w Detroit :lol: .


Same nazwiska nie grają. Tym bardziej, że zabrakło kilku gwiazd w meczu nr. 6. W San Jose muszą sobie odpowiedzieć na kilka pytań tego lata. Mnie najbardziej interesuje jaką decyzję podejmie Pavelski. Mniejsza o Karlssona, który jak przypuszczam wyląduje w :tbl: . ;)

Roggi napisał/a:
Trzymam kciuki za nich, w dodatku dostaniemy 2 rundę w przyszłym roku jeśli zrobią finał.


Niestety. ;)

Nim na dobre rozpocznie się finał (27 maja, czyli jutro). Z kronikarskiego obowiązku wrzucę jeszcze materiały tak jak to robiłem do tej pory. Bez omawiania, choć naprawdę sporo się działo.

Jak się okazało. Dwa półfinały konferencji na Zachodzie potrzebowały aż 7 spotkań. Z kolei na Wschodzie. Najszybciej poradziły sobie Huragany, a dopiero po nich wdrapały się Niedźwiadki.

Finały konferencji to także była uczta dla oczu. Boston pozbawił złudzeń ekipę z Karoliny Północnej w swoim stylu. Świetny Rask, który będzie miał ogromną przewagę doświadczenia nad Binningtonem. O właśnie... Nutki, które w pełni zasłużyły na awans do wielkiego finału. Ograbione przez sędziów z szansy na jeszcze szybsze dobicie Rekinów.

Mecz #4



Mecz #5



Mecz #6



Mecz #5



Mecz #6



Mecz #7



Mecz #5



Mecz #6



Mecz #7



Finały Konferencji:

[Wschód]









[Zachód]











 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-05-28, 17:20   

Przeczytałem kilka zapowiedzi. Oglądnąłem kilka materiałów wideo. I zastawiałem się dlaczego część tych gadających głów było aż tak pewnych zwycięstwa :bos: . Jasne. Doświadczenie jest po stronie Niedźwiadków, a to chyba najważniejsze. Ale według mnie Nutki mają swoje atuty. Podobnie jak indywidualności, które mogą przesądzić o wyniku serii.

Niemal wszystkie mecze finałowe jestem zmuszony oglądać z odtworzenia. Niestety.

Mecz #1

Niedźwiadki mocno zaczęły, ale zostały ukarane za swoje błędy przy rozegraniu krążka we własnej tercji obronnej oraz braku szczelnego krycia rywala. Choć z biegiem czasu wykazały więcej zaciętości i dlatego dyspozycja Binningtona nie wystarczyła. Było mnóstwo elementów typowo fizycznego hokeja co zrozumiałe. A to wejście ciałem Kruga w połowie trzeciej tercji będę pamiętał jeszcze prze kilka następnych dni.

Dobrze, że przypomniał o sobie Brayden Shenn (G+A). Także Tarasenko pokazał jak bardzo potrafi być groźny. Na szczęście dla gospodarzy posiadali w składzie dobrze dysponowanych graczy zadaniowych, a także ambitną młodzież, która jest wręcz stworzona do gry kombinacyjnej. Clifton, który najpierw udanie wykończył pomysł Kuraly'ego. Później swoje zrobił McAvoy któremu z kolei udało się przechytrzyć bramkarza gości w klasyczny sposób. A GWG wyszarpał właśnie Kuraly, który stał się nowym ulubieńcem tamtejszych kibiców.

Trafienie Marchanda to była formalność. Ale mimo wszystko Nutkom udało się powstrzymać największe nazwiska z Bostonu. I na tym warto budować. Tym bardziej, że między słupkami naprawdę to Binnington prezentował się lepiej.



 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-05-30, 15:40   

Mecz #2

Nutki napisały nowy rozdział w klubowej historii. Pierwsze zwycięstwo w wielkim finale i trzeba przyznać, że zasłużone. Tak uważam skoro potrafili przechytrzyć Raska o jeden raz więcej. I to w dogrywce, gdzie błędy drogo kosztują. Gunnarsson podjął dobrą decyzję i teraz to on jest bohaterem (dopiero pierwsza bramka w karierze w PO).

Maroon wprowadza do ich gry ten kluczowy element. Oczywiście tak jak w pierwszym starciu. Defensywa Nutek nie zawsze była szczelna. Chodzi mi głównie o gap control. A przyciśnięta przez Niedźwiadki. Ponownie pokazała, gdzie leży słabość. A i Binnington nie był wczoraj w wybornej formie (pierwsza tercja).Później pokazał spokój i kontrolę krążka z której jest już znany. Dlatego tak ważny jest fakt, że reszta ekipy pomogła mu wygrać.

Jestem pełen szacunku dla gry bootm-6 Bostonu. A konkretnie tej czwartej formacji. Póki co całościowo przyćmiewają swoich konkurentów. Rask miał znacznie więcej pracy. Można śmiało napisać, że zamienił się ze swoim vis-a-vis. I gospodarze muszą pamiętać, że między ich słupkami stoi człowiek. Tak to ujmę. ;)

I jeszcze ten kontrowersyjny "wjazd" Sundqvista, gdzie ucierpiała także głowa Grzelcyka. 25-letni Szwed nie musiał tego zrobić aż tak ostro. Mógł poszukać innego miejsca kontaktu. Niepotrzebne, ale taki jest hokej.



 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-06-02, 15:00   

Mecz #3

Cztery gry w przewadze Niedźwiadków, cztery strzały i cztery bramki. Czego więcej trzeba? Pogrom gości na gospodarzach. Nie pomógł słabnący Binnington, który miał nieco pecha, ale i wpuszczony później Allen nie miał szans z tak dysponowanymi Niedźwiadkami. Brylował Krug (G+3A), swoje zrobił Johansson (G+A), czy Coyle (G+A). Czwarta formacja z Kuraly'm (GWG) na czele także nie próżnowała. A Rask (27 obron) momentami wyglądał wręcz świetnie. Dał się pokonać dwa razy, ale coraz wyraźniej rysuje się granica doświadczenia między nim a młodszym vis-a-vis.



 
     
Tomasz 


Za Red Wings od sezonu: 1999-2000
Wiek: 36
Dołączył: 02 Maj 2010
Posty: 2320
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-06-06, 10:31   

Napiszę tylko tyle. Ciesze się, że Nutki wyrównały stan serii...

Mecz #4



 
     
Noodles 


Ulubiony Zawodnik: Pavel Datsyuk
Za Red Wings od sezonu: 2003/04
Wiek: 37
Dołączył: 27 Cze 2012
Posty: 1411
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2019-06-06, 16:25   

Tomasz napisał/a:
Napiszę tylko tyle. Ciesze się, że Nutki wyrównały stan serii...

Ja tez. Mam nadzieje, ze bedzie siodmy mecz bo bede mial okazje go obejrzec. Wyrownane te finaly, Blues pokazuja, ze znalezli sie w nich nieprzypadkowo. Zmiana trenera w trakcie sezonu byla strzalem w 10. To niesamowite, 2 stycznia Blues byli na ostatnim miejscu w lidze, a teraz sa dwa zwyciestwa od Stana. Co za historia. :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 11